Witajcie ;w;

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam wyjeżdżać z mojego szarego miasta (które i tak uwielbiam).
Kocham zwiedzać, wyjeżdżać za granicę
Ale przede wszystkim... Kocham obozy!
Można poznać fajnych ludzi, wybawić się za cały rok szkolny, pozwiedzać, powygrywać konkursy...
Ja jeżdżę póki mogę. W tym roku jadę do Włoch na obóz językowy i do Zakopanego na obóz wokalny.
Miałam kiedyś taką sytuację na obozie Aikido, że cały mój pokój ewakuował się na trening, a ja zostałam, bo mistrzynie zamknęły mnie na klucz. Połowę treningu siedziałam więc w oknie (było stamtąd widać dojo) i czekałam, aż ktoś łaskawie po mnie przyjdzie.
Kiedy indziej z kolei chłopacy wyłamali nam klamkę i nie mogłyśmy się wydostać, wreszcie przelazłyśmy przez balkon xD
Na jeszcze innych koloniach szafa w moim pokoju cieszyła się wielką popularnością, to znaczy - ciągle ktoś do nas przychodził, by do niej wleźć i po prostu tam siedzieć. Poza tym jedna deska się odginała, więc pewna osoba, szukając Narni, rozczłonkowała naszą kochaną szafę...
Chrzest kolonijny, czyli czego się wystrzegać.
Na wszelkich obozach sportowych czy sztuk walki naprawdę należy się go wystrzegać. Zazwyczaj zależy on od kolonii i opiekunów.
Na przykład na "koloniach z Harrym Potterem" według pokoi przydzielono nas do domów i stwierdzono, że to jest nasz chrzest. Hm. Byłam w Huffelpuffie.
Ale na obozie aikido zostałam wymęczona przez łażenie po szyszkach i obrywaniem błotem i pokrzywami. Tak więc... Życzę powodzenia xD
Papa x3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz